Moja historia

Rozdział 2

niedziela, 5.grudnia.2010, 17:00
Rozdział 2

Wrzesień minął niesamowicie szybko na lekcjach organizujących, spotkaniach klubów oraz na treningach Quiddtcha- jednym słowem na przyzwyczajeniu do ponownego zakuwania. Nim Sam się obejrzała nastał chłodny, pochmurny październik, który był pełny niespodzianek. Pewnego piątkowego wieczoru,gdy Samantha i Lily siedziały w swoim pokoju plotkując i czytając tygodnik ‘Czarownica’ do pokoju weszła opalona blondynka.
- Jenny! – krzyknęła Lily – Co ty tutaj robisz?
- To chyba jasne, że musiałam wrócić przed jutrzejszym meczem Quidditcha!- powiedziała dziewczyna.
- Aaaa! – z pokoju szóstoklasistek zaczęły dobiegać różne wrzaski i piski – Opowiadaj jak było w Egipcie!- powiedziała Sam.
- Gorąco. Dużo mugolskich Niemców i Francuzów , których można było podrywać-miałam jakieś zajęcie. Lepiej mówicie co tam u was. Jak forma przed jutrzejszym meczem Sam? Mam nadzieję, że rozniesie Slytherin tak jak w tamtym roku.
- Ja też mam taką nadzieję. Lepiej nie będę nic mówić żeby nie zapeszyć. Lucjusz Malfoy wyposażył – a raczej jego ojciec drużynę w najnowsze miotły. Wiesz ich bardzo boli to, że osoba pokroju takiego jak ja może być lepsza od ‘czystej krwi’ .
- Och. Nie przejmuj się tym gnojkiem. Kiedyś mu się odpłacimy za to wszystko co zrobił nam jak i innym Gryfonom. Coś czuję ,że to będzie niedługo. Teraz moje kochane dziewczynki wybaczcie, ale muszę się odświeżyć po tej długiej podróży. –powiedziała Jennifer.
Następnego ranka trudno było wstać dla dziewczyn- uroki jesieni. Na śniadaniu Sam ledwo wcisnęła w siebie tosty z dżemem ( ‘ Sam zjedz coś musisz mieć dużo siły, aby wygrać ten mecz. Ślizgoni to osiłki trudno będzie Ci im dorównać- jesteś taka chudziutka!’ ) . Gdy Samantha udała się do dormitorium ktoś przygniótł ją do ściany.
- Proszę, proszę. Kogo my tu mamy Samantha Morgan. – powiedział Lucjusz Malfoy.
- Czego chcesz Malfoy? Twój złowrogi, zielony oddech trafia mi prosto w twarz. Wierz mi nie jest to zbyt przyjemne.
- Co jesteś taka szybka? Nie wolisz się nacieszyć chwilą? No, ale skoro nalegasz. Radzę Ci wycofać się z dzisiejszego meczu. Inaczej może ci się stać coś złego.
- Prszę, proszę Malfoy! Boisz się, że ‘szlamowata dziewczyna’ cię pokona,tak? Nie dość,że szlama to do tego dziewczyna. Biedny Malfoy! Ile ma problemów. Ja ci radzę żebyś się odemnie odpierdolił , bo jak nie to użyję jakiegoś pożytecznego zaklęcia by ci tu pomóc.
- Levicorpus!
- Radzę Ci posłuchać tej oto damy,Malfoy. – powiedział Syriusz. – A teraz pójdziesz sobie i zostawisz nas w świętym spokoju.
Lucjusz Malfoy popatrzył na nich złowrogim wzrokiem po czym udał się do dormitorium Ślizgonów.
- Nie rozumiem Syriuszu, dlaczego mi pomagasz. – powiedziała Samantha.- Sama bym sobie świetnie poradziła. – popatrzyła na niego wkurzona.
- Wiem, że byś sobie poradziła, ale to dupek. Nie lubię go i chciałem coś ci przekazać, dlatego cię szukałem. McGonagall prosiła żeby wszyscy członkowie drużyny przyszli do Sali od transmutacji.
- Ale dlaczego? –zapytała się Sammy.
- Nie mam pojęcia. – powiedział Syriusz. – Lepiej chodźmy.
Gdy szli do Sali zapanowała niezręczna cisza. Samantha i Black nie przepadali za sobą od feralnego zdarzenia z warkoczykami w pierwszej klasie. Dziewczyna krytykowała jego podejście do dziewczyn, on natomiast uważał, że Sam jest oschła.
Mimo tego, że nie przepadali za sobą w życiu codziennym świetnie dogadywali się na boisku. Morgan była ścigającą, Syriusz szukającym – niby nic wspólnego nie mieli, ale Black często torował drogę innym graczom z przeciwnych drużyn ,co pomagało dawało Gryfonom przewagę.
- Dobre warunki na dzisiejszy mecz. – powiedział chłopak.
- Hmm.. tak rzeczywiście.
Na szczęście dochodzili do Sali ,więc nie musieli za dużo rozmawiać.
- Mama! Tata! Megan! Ben.. co wy tu robicie?! –powiedziała dziewczyna.
- Rodziny graczy dostały pozwolenie, aby przyjechać i obserwować waszą dzisiejszą rozgrywkę. Kochanie. Jak się masz? Jakoś zeszczuplałaś.. No chodź się przytulić! –powiedziała Pani Morgan
- Meg, powiedziałaś dla Bena, że jestem czarownicą?
- Tak. Aż się zdziwiłam, że przyjął to tak spokojnie. Postanowiłam, że przyjedziemy tu razem. Niech się trochę przyzwyczaja.
Megan Morgan była wysoką , długowłosą blondynką. Zawsze była lepiej traktowana i stawiana na wzór dla Samanthy, która niejednokrotnie czuła się gorzej i wydawało się jej,że jest inna. Dopiero kiedy dostała list z Hogwartu wszystko stało się jasne.
- Eee.. cześć Ben.
Dziewczyna zauważyła, że nie ma rodziców Syriusza Blacka. Zastanawiała się dlaczego tak jest. Zobaczyła też, że rodzice Pottera ciepło odnoszą się do Blacka.
Wydawało jej się to strasznie dziwne.
Resztę wolnego popołudnia spędziła z rodziną. Wybrali się do Trzech Mioteł i Miodowego Królestwa. O 16 cała szkoła zebrała się na mecz. Ślizgoni przeciwko Gryfonom. Sam przebrała się w szaty graczy i właśnie plotła warkocz , gdy Potter wszedł.
- Och! Morgan nie kuś Blacka. Chodź, gra zaraz się zaczyna.
- Zamknij się Potter!
Gra rozpoczęła się i Gryfonom dobra passa sprzyjała.
- Proszę Państwa! 90 – 0 dla Gryfonów! Potter podaje do Morgan i…… GOOOOL!
100 do 0. Chyba Regulus Black wypatrzył znicza.
Zaraz, zaraz. Regulus Black? Czy to nie jest brat…

BUM!

- Proszę Państwa! Syriusz Black złapał znicza. Zwycięstwo Gryffindoru.. ale co to.. Lucjusz Malfoy wyrwał pałkarzowi pałkę ( xD ) i wycelował tłuczka prosto w Morgan. Morgan spada z miotły. O matko!

~~~~~
Tak,tym pozytywnym zakończeniem o pałce pałkarza kończę tą notkę. Mam nadzieję, że nie jest za krótka. Przepraszam za wszystkie ewentualne błedy (word) i dziękuję za wszystkie komentarze :) Do najszybszego usłyszenia.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Rozdział 1

niedziela, 28.listopada.2010, 21:35
Jedenastoletnia dziewczynka dumnie maszeruje ze swoimi rodzicami na dworcu King Cross. Ot, zwykła mugolska dziewczynka pomyślisz. Jest ona jednak niezwykła, ponieważ płynie w niej krew czarownicy.Wyrusza w nieznaną podróż do wspaniałego, magicznego świata - do Hogwartu.

- Kochanie pamiętaj, jakby co zawsze możesz wrócić do domu. Pisz często listy. Będziemy tęsknić. - powiedziała matula dziewczynki.
- Dobrze mamo. Kocham was!

Przytuliła się kolejno do ojca, matki i swojej starszej o 4 lata siostry. Zauważyła śliczną, rudowłosą dziewczynę, która sprzeczała się z swoją siostrą. Ucieszyła się, że ma ukochaną siostrę,na którą może zawsze liczyć. Sprawdziła czy nikt nie patrzy i przeszła przez barierkę. Wsiadła do pociągu i znalazła wolne miejsce dla siebie. Pociąg ruszył. Wyszła na korytarz, gdy nagle.. ktoś jej obciął jednego z warkoczy!

- Zwariowałeś?!- zapytała zdenerwowana i odebrała ciemnowłosemu chłopaku nożyczki,po czym obcięła drugi warkocz. Popatrzyła na niego z wyrzutem, podniosła dumnie głowę do góry i wymaszerowała do swojego przedziału.
- Hej! Możemy się dosiąść? -zapytała ruda dziewczynka.
- Cześć! No jasne wsiadajcie.
- Jestem Lily,Lily Evans, a to jest Severus.
- Ja jestem Samantha Morgan.

Pięć lat później:

- Sam! Sam,zasnęłaś?! Zaraz wysiadamy. Już prawie jesteśmy w Hogwarcie- powiedziała Lily
Ta sama dziewczynka dorosła i była już prawie kobietą. Miała długie,brązowe loki i niebieskie,bystre oczy. Na szyi nosiła wisiorek z miotłą - prezent od babci, która także jest czarownicą.
- Wiesz, miałam śmieszny sen. Śniło mi się jak Syriusz pięć lat temu obiął mi warkoczyka no i oczywiście jak się spotkałyśmy.
- A propos Syriusza. Te głąby już zarobiły szlaban. Przylepili kolegę Lucjusza Malfoya do drzwi od damskiej łazienki.
- Powinni tak zrobić ze Snapem. Za to jak nazwał Cię w tamtym roku sama mogłabym to zrobić.
- Co tam u Twojej siostry, Megan?
- Zaręczyła się z Benem no i studiuje dziennikarstwo. Ben oczywiście nie wie, że jestem wiedźmą. Meggie boi się, że przez to ją rzuci. Myślę,że powinna mu powiedzieć. Przynajmniej będzie wiedział, że nie może jej zrobić żadnego świństwa, bo zawsze wymyślę jakąś słodką zemstę.
- Wysiadajmy już. -powiedziała Lily

~~~~
Rozdział krótki,gdyż jest to rozdział 1 :) Mam nadzieję,że się podobał. Szablon wzięłam ze strony http://magiclayouts.mylog.pl/.
Zapraszam do śledzenia mojego bloga i opowiadania o Sam,Lily i huncwotach :)
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:




Oprawa graficzna

Szablon wykonała Invisible Fairy dla MagicLayouts, z dużą pomocą: dA oraz Google. Na zdjęciach prezentuje się nieznana modelka.





Nawigacja


Dodaj do ulubionych
Zalinkuj

Strona główna
Księga gości
O mnie
Profil MySpot


Ulubieni




Polecane

:)





Mój Profil

Dodaj do ulubionych

brak kategorii (2)
wszystkie (2)




Historia

2010
listopad (1)
grudzień (1)